Kto nas nauczy e-learningu?


Piotr Maczuga



Niedawny raport interaktywnie.com pokazuje, że tylko 7% polskich studentów kształci się na kierunkach technicznych i ścisłych. Zatem kto przygotuje dla nas do ery edukacji internetowej?

Zacznijmy nietypowo, bo od tego, że era e-learningu już nadeszła. W momencie, gdy czytasz ten tekst wielu polskich trenerów przeszukuje sieć, wpisując w najpopularniejszych przeglądarkach hasła „darmowy e-learning”, „szybki webcast”, „tanie szkolenia e-learning”. Prezesi firm, w których pracują postawili przed nimi proste zadanie: „zrobić coś z tym, aby koszty zwiększania kwalifikacji pracowników nie były tak wysokie”. Trener myśli sobie: „gdyby nie te hotele… gdyby nie te podróże służbowe…”. Naturalną koleją rzeczy trafia na zagadnienia e-learningu, a gdy nie chce oddawać wszystkiego w ręce programistów, sam siada przy komputerze i tak poznaje nowe słowo: webcast. Co jednak zrobić w sytuacji, gdy tylko co 14 maturzysta, wybierając przyszłą ścieżkę edukacji, decyduje się na studia w zakresie tematów ścisłych? Skąd pozyskać wiedzę o tym, jak wdrożyć i z sukcesem prowadzić szkolenia webcast? Trudno wierzyć jedynie w specjalistów od HR, którzy po godzinach zechcą na własnej skórze testować nowe rozwiązania i szukać sposobów na wykorzystanie nowoczesnych technologii w edukacji.

Przyglądając się rankingom najpopularniejszych kierunków studiów, ciężko znaleźć w nich matematykę, fizykę czy choćby informatykę. A jednocześnie bodźcem, który najskuteczniej blokuje rozwój polskich firm nie jest brak funduszy, ale skromny katalog wykształconych specjalistów, z których usług można korzystać. Dziś osoby specjalizujące się w nowych technologiach są na wagę złota.

Część uczelni prowadzi własne badania, z których wynika, że absolwenci kierunków związanych z nowoczesnymi technologiami nawet w 90% w swojej pierwszej pracy korzystają z wiedzy zdobytej podczas studiów. Do tego okres poszukiwania przez nich zatrudnienia jest dużo niższym niż w wypadku większości popularniejszych kierunków, jak politologia czy pedagogika. Co za tym idzie – nie muszą się martwić o pracę (co powinni interesować absolwentów), a do tego są wykwalifikowani już na etapie opuszczania murów uczelni (co jest szczególnie ważne dla pracodawców). Ernst&Young w przygotowanej na zlecenie rządu „Strategii rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce do 2020 roku” przewiduje konieczność znaczącego podwyższenia jakości we wszystkich obszarach działania uczelni wyższych. Różnorodność i dostosowanie programów nauczania do realiów rynku powinno odegrać najbliższej dekadzie taką rolę, jak w ciągu ostatnich dwudziestu lat spontaniczny rozwój szkolnictwa wyższego. Innymi słowy: należy przekłuć ilość w jakość.

Jednym z rozwiązań ma być ścisłe badanie losów absolwentów danych kierunków po zakończeniu nauki i – to chyba najtrudniejsze – wyciąganie z nich odpowiednich wniosków. Polskie uczelnie nie nauczyły się jeszcze skutecznie kształcić wykwalifikowanych specjalistów na potrzeby biznesu, ale badania wskazują, że z każdym rokiem jest lepiej. Nie chodzi wcale o to, że nie potrzeba nam tak dużej liczby studentów dziennikarstwa czy kosmetologii, a raczej o zastanowienie się, co stoi na przeszkodzie, aby absolwenci szkół średnich wybierali taką ścieżkę edukacji, która zapewni im stabilną przyszłość i godziwe zarobki.

Dla osób blisko związanych z zagadnieniami e-learningu w najrozmaitszej postaci jest to również palący problem. Większość specjalistów to przykład samouctwa połączonego z większym lub mniejszym doświadczeniem. Spotyka się też specjalistów związanych z typowo technologicznymi aspektami tematu (programistów, webmasterów itd.), ale trudno przypuszczać, że znajdą oni wspólny język ze specjalistami z firm szkoleniowych czy trenerami wewnętrznymi zatrudnionymi przez różne organizacje, którzy chcą mieć zestaw złożony z działającego oprogramowania i skutecznej metodyki.

Póki e-laerning, a szczególnie webcasting, są pojęciami nieco egzotycznymi, radzimy sobie za pomocą półśrodków, ale gdy staną się stałym i mocnym elementem rynku szkoleń, kto tak naprawdę zastąpi specjalistów, których zabraknie? Czy bez nich uda nam się stworzyć prawdziwy rynek?

Zachęcam do zapoznania się z raportami:
„Edukacja a rynek internetowy” – interaktywnie.com
Strategia rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce do 2020 roku – Ernst&Young